Jak przekonałam się do pieczenia?

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, dlaczego właściwie musiałam się przekonywać. Głównym powodem są moje kubki smakowe. Nie jestem wielką fanką słodkości, na podium stoją u mnie raczej dania słone. Z tego względu desery czy ciasta w mojej kuchni bywały raczej rzadkością. Po za tym zawsze irytowały mnie te dziwne „zabobonowe” stwierdzenia typu ciasto mieszamy zawsze w jedną stronę, szybko rozgrzewaj piekarnik, żeby ciasto zbyt długo nie czekało itp. W związku z tym przygotowywanie dań słonych wydawało mi się prostsze i możemy tutaj więcej poeksperymentować. Co więc sprawiło, że zmieniłam zdanie? Moje pierwsze słone ciasto, a dokładnie przyrządzona przeze mnie pizza. W głowie pojawiła się myśl, że skoro udało się dobre i puszyste ciasto drożdżowe to może małymi kroczkami dojdę i do słodkości.

Chciałabym się z wami podzielić właśnie tymi małymi kroczkami, które sprawdziły się u mnie i mogłabym Wam je polecić. Zapraszam do lektury.

 

Luz – zacznę od najważniejszego. Nie spinajmy się nad każdym przepisem, traktujmy to na luzie jak zabawę. Miejmy w głowie myśl, że jak nie wyjdzie to trudno. Nie zniechęcajmy się przy pierwszych porażkach i nie analizujmy ich przez kolejny tydzień.
 
Sprawdzone i proste przepisy– nie porywajmy się od razu z motyką na słońce. Zacznijmy od tych prostych, niewymagających wiele pracy przepisów, które znamy z domu lub są polecone przez znajomych. Wówczas wiemy czego się możemy się spodziewać, a w razie problemów wystarczy telefon.
Nasz smak – Nawet jeśli przepis jest naprawdę banalny, a nie są to nasze smaki to nie róbmy tego. Pieczmy to co naprawdę lubimy. Dużo łatwiej tworzyć to, na co na samą myśl leci nam ślinka – u mnie jest to akurat tiramisu.
Mniejsze porcje i dla domowników – nie bawmy się od razu w cukierników i nie róbmy z naszych gości królików doświadczalnych, jeśli miałby być to nasz debiut. Takie sytuacje bywają stresujące i nasz debiut mógłby się okazać klapą. Jeszcze zdążymy zabłysnąć genialnym wypiekiem. Na początek niech to będzie mniejsza blacha ciasta tylko dla domowników. W razie jakiegokolwiek niepowodzenia straty nie będą duże.
Analiza i plan – wczytajmy się dokładnie w przepis. Nawet jeśli autor podaje nam czas potrzebny na  przygotowanie, dodajmy kilkadziesiąt minut rezerwy. To, że komuś zajmuje to ok. 60 minut nie oznacza, ze u nas będzie tak samo. Weźmy pod uwagę również sprzęt jaki mamy, ułóżmy w głowie plan i zarezerwujmy odpowiednio więcej czasu. Nie pieczmy w pośpiechu!
Czystość – pamiętajmy o sprzątaniu na bieżąco, aby nie wystraszył i nie zraził nas stan kuchni, gdy ciasto wyląduje już w piekarniku.
Bawmy się tym z uśmiechem na twarzy J
 
U mnie to zadziałało. Może nie stałam się nagle wielką fanką i ekspertką pieczenia, ale na pewno sprawia mi to dużo więcej radości. Te rady mogą również przydać się osobom, które uwielbiają piec, a chcą się przekonać do tworzenia dań słonych. Wśród miłośników gotowania zawsze będzie podział na miłośników wypieków i tych którzy preferują kuchnię słoną.
A jak u was to wygląda? Lubicie piec? A może wręcz przeciwnie?