Wielkie porządki w kuchni – jak przetrwać?

Kto lubi porządki w kuchni?
 

Wielkie porządki – każdy ma swój własny sposób, który zależy nie tylko od czasu, którym dysponujemy, ale również od naszego charakteru czy motywacji. 

 
Ja dopasowałam i wybrałam już swój rytuał. Może nie jest zbyt odkrywczy, ale zapewne pojawi się ktoś, kogo wizja sprzątania w kuchni przeraża i szuka jeszcze sposobu na ogarnięcie wszystkiego.
 
Na początku chciałabym zaznaczyć, że nie jestem typem perfekcjonistki i osoby pedantycznej. Potrafię wypić kawę nawet mając wokół siebie nieposkładane pranie oraz iść spać nie sprzątając po kolacji, chociaż bardzo tego nie lubię i stale z tym walczę. Jeśli również jesteście takimi osobami tym bardziej jestem przekonana, że wpis jest dla was.
 

Jak często odbywają się u mnie wielkie porządki?

Kuchnia jest moim królestwem, ale nie będę oszukiwać, że regularnie co miesiąc opróżniam każdą kuchenną szafkę i wszystko dokładnie sprzątam. Takie naprawdę gruntowne porządki mają u mnie miejsce 4 razy do roku, czyli z każdą zmianą pory roku i mi w zupełności wystarczają. Oczywiście na bieżąco przecieram otwarte półki i drobne sprzęty kuchenne, odkamieniam czajnik itp.
 

Co więc obejmuja moje wielkie porządki?

Wszystko to co odbywa się u mnie również na bieżąco, tylko tym razem ze zmożoną siłą, czyli porządne wymycie wszystkich sprzętów: mikrofalówka, lodówka, zmywarka, piekarnik, zlewozmywak itp. Zaglądam we wszystkie zakamarki.
 
Wysprzątanie wszystkich szafek i gruntowny przegląd artykułów spożywczych typu mąka, kasza, makarony itp. Bardzo często okazuje się, ze mam gdzieś nadmiar albo niestety coś dawno nieużywane przekroczyło termin przydatności do spożycia.
 
Uwielbiam przemeblowywać mieszkanie i co jakiś czas muszę coś pozmieniać. Niestety w kuchni jest to raczej niemożliwe, ale każda najmniejsza zmiana przynosi mi wiele radości. Zawsze można coś poprzestawiać w szafkach.
 

Mój wypracowany sposób na ogarniecie wszystkich zamierzonych celów.


1. Lista: tworzę listę ze wszystkimi półkami, sprzętami, zakamarkami, które zamierzam posprzątać.

2. Zmiany: wcześniej obmyślam wszystkie ewentualne zmiany w szafkach, czyli co z czym zamienię, co przestawię i rozpisuję to.

3. Planowanie: mając przed oczami listę oraz zmiany, których zamierzam dokonać, rozplanowuję wszystko na dwa – trzy dni, niekoniecznie po sobie następujące.

4. Dodatkowo: idę różnymi schematami. Wszystko zależy od tego ile mam czasu do dyspozycji w danym dniu. Najczęściej staram się iść stronami, czyli np. najpierw wszystko co jest po prawej stronie, a na drugi dzień zajmuję się stroną lewą. Jednak jeśli wiem, że jednego dnia mam dużo więcej czasu zaczynam od „najcięższych działów”, czyli np. szorowanie piekarnika. Przed rozpoczęciem przygotowuje wszystko czego będę używała od gąbek po płyny.
 
Porządki czas zacząć
 
Zalety:
 
Oczywiście wszystko tutaj sprowadza się do jednego ORGANIZACJA, dzięki przemyśleniu, spisaniu i rozplanowaniu wszystko idzie szybko i sprawnie. Dzięki liście odhaczam to co jest gotowe i wówczas wiem do czego ewentualnie muszę jeszcze wrócić, jeśli z jakiegoś powodu nie dam rady skończyć wszystkiego.
 

Dlaczego jednodniowy nalot na kuchnię w moim przypadku nie zdawał egzaminu?

 
Przede wszystkim na światło dzienne wychodzi tutaj to co zaznaczyłam na samym początku, a więc mój charakter. Mimo, że wyznaję zasadę najpierw obowiązki potem przyjemności – w tym momencie szybko się zniechęcałam. Mam dosyć dużą kuchnię, więc w dość krótkim czasie wychodziło zmęczenie. A myśl, że jeszcze połowa pracy przede mną wcale mi nie pomagała. Ostatecznie druga połowa kuchni była traktowana trochę „po łebkach”.
 
Po za tym frustrowało mnie uczucie marnowania całego wolnego dnia, przeważnie soboty. Rozplanowując pracę na kilka dni w tygodniu, wiem, że w sobotę obudzę się z satysfakcją, że zrobiłam co musiałam i mam cały dzień dla siebie i mogę go rozplanować według siebie.
 

A co sprawdza się u was? Jak zabieracie się do wielkich porządków? Czekam na wasze metody!

 
 
 

 

  • Plan działania i organizacja to podstawa tylko ciężko mi jakoś to zastosować w praktyce

  • No najgorzej teorię przerodzić w praktykę, ale warto się czasem zmusić 🙂

  • ja sprzątam lodówkę co tydzień, szafki generalnie porządkuję co dwa miesiące,a resztę robię na bieżąco 🙂

  • U mnie podczas porządków też są obowiązkowo rękawice. Nienawidzę sprzątać brrr. Patrzę na moje okna, i widzę, że nieuchronnie przed zimą czeka, mnie ich mycie.

  • Powiem szczerze, że tak jak bardzo lubię gotować, tak bardzo później nie lubię sprzątać. A już w szczególności kuchni 😉

  • No ja jestem typem, co lubi mieć czysto, ale sam proces sprzątania nie jest dla mnie 😉

  • Sprzątanie to jedyny minus gotowania 🙂